Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Zadziw mnie

Zadziw mnie

Dzisiejsze czytania: Pwt 18,15-20; Ps 95,1-2.6-9; 1 Kor 7,32-35; Mt 4,16; Mk 1,21-28

(1 Kor 7,32-35)

Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu. 

Chcemy, by nas kształtował i dzierżył, i prowadził, tymczasem On ofiarowuje nam wolność. I kiedy staram się rozpoznać Jego wolę, przepełnia mnie Jego dobroć, ogarnia Jego wielka miłość i słyszę, jak szepcze: Zadziw mnie.*

Te słowa usłyszała Mariette, zakonnica z początku XX wieku, która czerpała z duchowości karmelitanki, św. Teresy z Lisieux. Usłyszała je wiele lat po tym, jak wystąpiła z zakonu. Przez cały ten „niechlubny” czas Bóg nawiedzał ją i słyszała Jego głos. Możemy o tym przeczytać w książce „Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim” Jamesa Martin SJ** który polecam każdemu pragnącemu poznawać Boga. Może się bowiem okazać, że Bóg, którego zna Twój przyjaciel ksiądz, koleżanka lub ojciec nie jest w żadnym razie Twoim Bogiem. Zacznij zatem poznawać Boga także poza instytucjonalnym Jego wizerunkiem. 

W dzisiejszym Słowie czytamy, że głos Boga może być straszny. Tak straszny, że posłani przez Niego święci czy prorocy nie chcą Go słuchać. Nie dlatego, że brakuje im dobrej woli albo, że są po prostu egoistami. Nie chcą słyszeć głosu Boga ponieważ głos Boga wpędza ich w tarapaty, wyklucza ze wspólnoty „wierzących”, wyklucza z grona bliskich. Jest to tak silny odwrót od tego świata, że nagle możesz zostać postawiony między wyborem: Bóg albo wszystko inne. Słowem, głos Boga może Ci nakazać zostawić wszystko. Także dotychczasowego przyjaciela czy nawet duchownego, któremu zdawało się, że zna Boga. Ci, którzy nie doświadczyli jednak obecności Bożej w przeżyciach mistycznych czy ekstazach, mogą nie mieć najmniejszego pojęcia, o czym mówisz. Będą próbowali Ci wmówić, że znają Boga lepiej od Ciebie, lub też będą Cię namawiać do życia jakie prowadziłeś dotychczas, zanim usłyszałeś wołanie z głębi serca czy z jakiekolwiek innego miejsca, w którym objawia Ci się Bóg. Wobec tak dramatycznych zdarzeń nie należy się dziwić prorokom, którzy nie raz woleli umrzeć, niż słuchać głosu Bożego. 

Dzisiaj wielkim problemem jest próba zinstytucjonalizowania Boga, Jego obecności pośród nas. Próba zinstytucjonalizowania sposobu Jego wyrażania się. Ile razy słyszałam prawdziwe brednie wypowiadane z wielkim przekonaniem przez ludzi żyjących Bogiem instytucjonalnym w Kościele. Zaznaczam, że nie byli to ludzie „niewierzący”, jak moi starzy przyjaciele – artyści, dla których Bóg był i jest Bogiem Niespodzianką, Bogiem ludzi wolnych i szalonych. Wtedy jednak nie miałam pojęcia, że Bóg może być tak wolny jak wolny nie może być człowiek ani Kościół, jaki człowiek ten nieustannie ogranicza swoimi ludzkimi wyobrażeniami. Podam tylko kilka przykładów obraźliwych, głupich uwag i pytań, które zadawali ludzie będący autorytetami w Kościele. Czasem byli to duchowni, niekiedy osoby ze wspólnot.

  • Bóg mówi do ciebie? Słyszysz Jego głos? Jesteś nienormalna.
  • Nie potrzeba nam żadnych objawień. Pismo Święte jest wystarczającym objawieniem. Jedynym, jakie nas obowiązuje.

Kiedy zwróciłam uwagę na to, że Bóg nie jest tym co nas obowiązuje tylko tym, co kochamy czy tym, czym się zachwycamy kapłan ten zamilkł i zaczerwienił się. Po latach przyznał mi rację. Jednak nasza znajomość nigdy nie była dobra. Nie przekroczyła tego, co obowiązuje z powodu tego smutnego umiłowania instytucjonalnego Boga, który z całą pewnością nie jest Bogiem świętych ani proroków. I dzisiaj, kiedy słyszę z ust kapłana, że Bóg to są jego obowiązki, nakazy Kościelne czy zakazy, przez chwilę wściekam się i mam ochotę rąbnąć go w łeb. Jednak po chwili przepraszam Boga za mój krewki temperament (pamiętacie „synów gromu”?) i obiecuję, że będę dalej słuchać głosu Boga, choćby nazwano mnie wariatką i wykluczono ze społeczności. Pozwalam Bogu robić zamieszanie w Kościele (ojciec Franciszek na początku swojego pontyfikatu mówił o tym, abyśmy robili zamieszanie w Kościele. Czy ktoś jeszcze pamięta?***) poprzez to, co mówi i poprzez to, jaki naprawdę jest. 

Prawda jest taka, że każdy z nas powinien walczyć o Boga. O Boga wolnego w nas. Takiego, który nie poddaje się nakazom ludzkim ani instytucjonalnym. Bądźmy więc głupcami Pana Boga, jak był nim święty ojciec Franciszek. Nie bójmy się oceny ludzi, na których nam zależy, ponieważ nie oni będą nas osądzać. Nie bądźmy poddani ludziom, lecz jedynie Bogu. Tylko w ten sposób Bóg rzeczywiście stanie się Bogiem wolnym i prawdziwym.

Magdalena Anna Golon, styczeń 2015

  • Ron Hansen, Mariette w ekstazie, przeł. Ewelina Jagła, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2000, s. 192
  • James Martin SJ, Jezuicki przewodnik po prawie wszystkim, przeł. Łukasz Malczak, Wydawnictwo Wam Księża Jezuici, Kraków 2014, str. 61 
  • Dni Młodzieży w Rio de Janerio „Róbcie zamieszanie w Kościele” mówił papież Franciszek 13 marca 2014 roku. 

Facebook