Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Współczesny Jonasz,

Współczesny Jonasz, 

brat Karol i brat Krzysztof

III Niedziela Zwykła Czytania: Jon 3,1-5.10; Ps 25,4-9; 1 Kor 7,29-31; Mk 1,15; Mk 1,14-20

(---)

Aż pewnej nocy...

Otóż pewnej nocy Głos Pański przemówił do Jonasza, mówiąc:

  • Przyszedłem do ciebie, aby ci powiedzieć, że biorę cię od dzisiaj w moje posiadanie i czynię cię sługą i posłańcem moich zamiarów. Zostawisz wszystko, co posiadasz, i pójdziesz tam, dokąd ja ci iść rozkażę.

Jonasz struchlał i nie patrząc w kierunku, skąd Głos dochodzi, spytał: 

  • Żonę mam pozostawić? Dzieci? Dom?

A na to odrzekł Głos Pana:

  • Rzekłeś, Jonaszu, synu mój.

Jonasz, słysząc te ojcowskie słowa, wielce się wzruszył, albowiem nie lada to zaszczyt i wyniesienie być nazwanym przez Pana synem Jego, ale równocześnie i popadł w popłoch, świadom był bowiem, że odtąd już więcej nie należy do siebie. A poza tym zbyt dobrze znał Pismo Święte, aby nie wiedzieć, że ten, którego Jahwe nazywa synem swoim, skazany jest z Łaski Wszechwładnej Miłości na wielkie utrapienie i bezmiar boleści.

  • Panie – szepnął Jonasz. - Jakże mam porzucić żonę moją?
  • Nie troszcz się o nią. Sprawować będę ojcowską opiekę nad nią i nad dziećmi twoimi, i nad dziećmi ich dzieci.
  • Co mam uczynić, Panie? - spytał Jonasz zdławionym głosem.
  • Będziesz głosić słowo moje.
  • Komu?
  • Poganom.
  • Poganom?... - głos Jonasza załamał się.

(---)

Roman Brandstaetter Krąg biblijny i franciszkański, Wydawnictwo M, Kraków 2007, str. 274-275

Historia Jonasza jest fascynująca. Świadczą o tym liczne adaptacje w literaturze pięknej, sztukach plastycznych a nawet w sztuce filmowej. Osobiście znam co najmniej trzy opowieści inspirowane historią Jonasza. Przedstawione w różnych wariantach niezmiennie wskazują na przedziwną Opatrzność Bożą, która, początkowo niezrozumiała, prowadzi człowieka do celu. Celem tym nie jest ludzka propaganda, ludzkie rozumienie świata czy ludzki porządek moralny. Celem jest Boży plan, nierzadko obracający w pył dotychczasowe życie wybranego przez Boga „Jonasza”. Takich Jonaszów w historii całego Kościoła jest bardzo wielu. To ci zwyczajni, którzy z bólem i ociąganiem się pozostawili wszystko, by potem zyskać dużo więcej ku własnemu zadziwieniu i wbrew swemu niedowiarstwu. 

Przykładem współczesnego Jonasza może być błogosławiony Karol de Foucauld albo brat Krzysztof, trapista z Tihbirine. Co w nich z Jonasza? Otóż pierwszy, nim usłyszał głos Boga, był, można tak powiedzieć, „urządzony” patrząc po ludzku. Bogaty Karol lubił dobre jedzenie i wystawne kolacje. Przywiązany do popołudniowego cygara, bardzo chętnie leżał na sofie długie godziny i kontemplował „nic-nierobienie”. Jeszcze nie zakończył dobrze edukacji, gdy jakiś wewnętrzny głos prowadzi go na pustynię. Do Tuaregów - dzikiego ludu pustyni, muzułmanów i odmieńców. Po licznych wymówkach, wykrętach oraz próbach wypraw badawczych w celach naukowych, Mały Brat poddaje się wreszcie woli Bożej i rzuca się mężnie w szaleństwo, które proponuje mu Bóg. Na pustyni, jako mnich – eremita, spędzi resztę życia, by w końcu stać się męczennikiem.

Drugi „Jonasz” nie ląduje co prawda w brzuchu ryby, tylko chowa się w ogromnej, pustej cysternie. W niej to Trapiści przechowywali zwykle wodę. Tym razem była pusta. Brat Krzysztof ucieka do tej dziwnej kryjówki, chroniąc się przed oprawcami, którzy napadają na klasztor. Siedząc na dnie ciemnego zbiornika z bijącym sercem nasłuchuje, czy jego bracia zostaną straceni czy też przeżyją. Długie, nocne godziny spędzone w cysternie to mistyczna podróż w brzuchu wielkiej ryby. To tam, w zbiorniku na wodę, dokonuje się ostateczna przemiana naszego „Jonasza” - brata Krzysztofa. Zawstydzony i przerażony egoizmem człowieka dbającego przede wszystkim o siebie, postanawia następnym razem pozostać z braćmi, choćby muzułmańscy ekstremiści powrócili znowu do klasztoru. I tak się właśnie dzieje. Druga wizyta oprawców kończy się dla wszystkich zakonników śmiercią, którą ofiarowują jako Ludzie Boga. Wybrani, aby służyć nie tylko życiem ale także męczeńską śmiercią.

Jonasz, chociaż jest człowiekiem słabym, prowadzony przez Boga staje się znakiem Jego żywej obecności. Narzędziem powołanym, by nawracać pogan - namawiać do pokuty i życia ofiarowanego. 

Magdalena Anna Golon, styczeń 2015         

Facebook