Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Wejść na sykomorę

(2 Tes 1,11-2,2)

Modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa - a wy w Nim - za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.

(Łk 19,1-10)

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.  

Niedzielne czytania zestawione są ze sobą w pewnym kluczu, który pozwala na podjęcie jednego, głównego wątku łączącego trzy kolejne teksty. Dzisiejszy wątek, który zdecydowanie wysuwa się na plan pierwszy, to nieskończone miłosierdzie Boga wobec nas, grzesznych ludzi. Pierwsze i drugie czytanie prowadzi do historii Zacheusza. Widzimy, że Bóg nie ma względu na osoby, na ich majętność czy uprawiany zawód. Każdy człowiek jest dzieckiem Bożym. Także ten, którego odrzuca lokalna społeczność, bo jego zawód nie jest „czysty”, bo wygląd pozostawia wiele do życzenia (niski wzrost), bo ludzie mówią, że jest człowiekiem interesownym, o niewielkiej pobożności. Ludzie mówią, a Zacheusz robi swoje. Wchodzi na sykomorę przez co wyróżnia się z tłumu. To pozwala mu lepiej (gorliwiej) powitać Mistrza. Gdyby Zacheusz tego nie zrobił, gdyby nie wspiął się na drzewo, pozostałby niezauważony. Zniknąłby w tłumie jako jeden z tysiąca anonimowych gapiów. Czy doszłoby wtedy do spotkania, o którym czytamy w Ewangelii? Być może odmienna historia zajęłaby jego miejsce. Zamiast historii o Zacheuszu przeczytalibyśmy coś zupełnie innego, ktoś inny dałby świadectwo swojej odwagi. Bóg nieustannie czeka na nasze i tylko nasze gesty, nasze decyzje. Istnienie ludzkie w żadnym razie nie jest zdeterminowane! Nie wszystko jest zapisane z góry! Nasze historie „piszą się” każdego dnia. Piszemy je poprzez własne wybory i uczynki, poprzez odważne, prawdziwe gesty czy słowa. Zostaliśmy powołani, aby żyć w bliskości z Bogiem. I możemy tak żyć! W jedności z Bogiem i całym stworzeniem. Każda chwila jest jakby naczyniem, które trzeba czymś wypełnić. Nasz los, nasza indywidualna historia, znaczona jest przez te niepowtarzalne chwile. W tych wielu chwilach mieszczą się wydarzenia. To punkty zwrotne na naszej drodze do Boga. 

Wielka determinacja i odwaga zaprowadziły Zacheusza na karty Pisma Świętego. Zacheusz przeszedł do historii. Nie tylko dlatego, że w uroczy sposób zwrócił na siebie uwagę Jezusa, lecz z powodu swojej hojności. Zacheusz obiecuje Jezusowi, że podzieli się znacznym majątkiem z ubogimi. Tak kończy się historia człowieka, który wdrapał się na drzewo. Tym razem brawura, ktoś powiedziałby może „brak pokory” prowadzą do świętości. To dobra lekcja dla każdego z nas. Kiedy zwykłe środki nie wystarczą, aby zdobyć to, co upragnione, trzeba wykorzystać środki nadzwyczajne, użyć sprytu, być twórczym. Wtedy wyznaczony cel staje się realny. Trzeba być odważnym i zdeterminowanym w dążeniu do celu. Nie chodzi tu, broń Boże!, o uświęcanie nieuczciwych środków, aby cel osiągnąć. Chrześcijanin wie, że cel nie uświęca środków! W historii Zacheusza chodzi o coś innego. O prostotę i poryw serca, o spontaniczność i niezwykłe wybory, wybory niekonwencjonalne. Wydarzyło się coś godnego uwagi. Zacheusz użył dziecięcego sprytu, chłopięcej inwencji. Wybrał szczególne miejsce i niezwykły sposób, aby być bliżej Jezusa. Ten jeden moment, ta właśnie chwila staje się punktem zwrotnym w życiu Zacheusza. Niecodzienny gest zwraca uwagę Mistrza i daje świadectwo wielkiego ducha.

 

Nie przegap momentu, w którym może się wiele zdarzyć. Nie bój się ryzykować, narażać na śmieszność czy niewybredne komentarze. Walcz o godne i święte człowieczeństwo. Bądź odważny będąc nikim. Tylko w ten sposób wypełnisz swoje powołanie. 

 

 

Magdalena Anna Golon, listopad 2013

 

      

Facebook