Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Święty Franciszek i trędowaty

 Święty Franciszek i trędowaty 

Dzisiejsze czytania: Kpł 13,1-2.45-46; Ps 32,1-2.5.11; 1 Kor 10,31-11,1; Mt 4,23; Mk 1,40-45

(Kpł 13,1-2.45-46)

Tak powiedział Pan do Mojżesza i Aarona: Jeżeli u kogoś na skórze ciała pojawi się nabrzmienie albo wysypka, albo biała plama, która na skórze jego ciała jest oznaką trądu, to przyprowadzą go do kapłana Aarona albo do jednego z jego synów kapłanów. Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: Nieczysty, nieczysty! Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem. 

Trędowaci. Ewangelia kilka razy wskazuje na trędowatych uzdrowionych przez Chrystusa. Temat często poruszany w Kościele. Przywykliśmy do katechezy o grzechu, jako trądzie ludzkiej duszy. To jedna z prawd, o której trzeba pamiętać. Grzech jest trądem. Dość paskudnym znamieniem, które wolelibyśmy ukryć. Schować się gdzieś z tym grzechem.

Jest jednak opowieść nieco inna. Franciszkańska. To właśnie święty Franciszek poznał, czym jest miłość do trędowatego. Jak dotąd nie znał tego uczucia. Przerażał go sam wygląd. Odpadające ciało, smród rozkładających się członków odstręczał Franciszka. Odwracał głowę, zatykał nos i oddalał się. Reagował jak większość przeciętnych ludzi. Był normalnym obywatelem Asyżu. Postępował jak wszyscy, jak reszta lokalnej wspólnoty. 

Dopiero nawiedzony przez Boga pochyla się nad trędowatym, całuje jego ręce, przytula. Ich zapach, jak pisze jeden z kronikarzy życia świętego, stał się dla Franciszka „słodki”. Franciszek pokochał zapach zagubionych owiec. Nawrócił się ostatecznie w leprozorium, gdzie posługiwał przez dłuższy czas. Obmywał rany, przynosił jedzenie. Pomagał tym najbardziej cierpiącym, odrzuconym przez społeczeństwo.

Dzisiaj wielu próbuje wyobrazić sobie życie świętego Franciszka. Jest film, który bardzo lubię http://joogle.pl/swiety-franciszek-z-asyzu-2002/. Opowiada o świętym Franciszku i świętej Klarze. W tym obrazie to święta Klara idzie pierwsza do trędowatych. Jest młoda, niewinna, piękna i czysta. Franciszek, zwolennik swawolnego życia, widzi Klarę wśród strasznej brzydoty chorych na trąd i zaczyna odczuwać niepokój. Ten święty niepokój zaprowadzi go wkrótce do Boga. Ciekawy obraz. Przyjemnie się go ogląda. Być może to próba rehabilitacji kobiety, która szczęśliwie staje się przykładem dla mężczyzny. Jest przewodniczką, nauczycielką a nie zaledwie służącą drugiej kategorii.

Tak naprawdę to święty Franciszek pociągnął świętą Klarę za sobą. Młoda dziewczyna obserwowała przemianę młodzieńca, który z bogatego kupca stał się biedaczyną z własnej woli. Wrażliwcem. Pokutnym szaleńcem. Zapragnęła go naśladować, pomimo zakazu rodziców i krewnych. Piękna historia!

Magdalena Anna Golon, luty 2016  

Facebook