Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Rzuć się w dół

I niedziela Wielkiego Postu

Dzisiejsze czytania: Rdz 2,7-9; 3,1-7; Ps 51,3-6.12-14.17; Rz 5,12.17-19; Mt 4,4b; Mt 4,1-11

Mt 4, 5

(...)wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół(...)

Rozmowa była trudna, bo każdy temat, jaki człowiek zaproponował, natychmiast był przez niego skazywany na śmierć(...) Tak, bardzo trudna była rozmowa z kimś, kto skazywał na śmierć wszelkie tematy(...) Kiedy jednak Gonzalez Garano zadzwonił do mnie, żeby mi powiedzieć, że Lugones popełnił samobójstwo, poczułem wielki żal, ale nie byłem zaskoczony. Wydawało mi się, że samobójstwo było nieuniknione w przypadku człowieka tak wyniosłego i tak samotnego, jak Lugones – człowieka, który nie chciał zgodzić się na przyjaźń.

Jorge Luis Borges Osvaldo Ferrari, W dialogu I, wyd. editio 2007, str. 214-215

Mniej znane są fakty udokumentowane w najnowszych francuskich monografiach poświęconych jego życiu i dziełu. Nie dziwi odkrycie w jego prywatnych listach i dziennikach, że cierpiał na depresję. Bardziej zaskakująca jest informacja, że obsesyjnie (to wcale nie jest zbyt mocne słowo!) powracał do myśli o samobójstwie. Jednak najbardziej wstrząsający jest pewien fragment jego zapisków – jedenaście stronic pokrytych niezwykłym wzorem składającym się z jego podpisów przeplatanych mrożącym krew w żyłach, krótkim zdaniem: Il n' est - „on nie istnieje”. 

Rowan Williams, Sumienie otwarte, wyd. w drodze 2005, str. 234. Z rozdziału „Świętując osoby, Abbe Huvelin”

Kiedy czytamy o kuszeniu Chrystusa rozumiemy, że pokusy dane mu przez diabła dotyczą nas samych. Jesteśmy nieustannie kuszeni. Doświadczamy na własnej skórze tych samych złudnych propozycji. I chociaż dzisiaj trudno jest mówić o Szatanie, Biblia szczęśliwie zawiera dość dokładny opis owej „istoty zbuntowanej” i przebiegłej, jaką jest diabeł. Opis dla każdego łatwo dostępny, starczy sięgnąć do Pisma i przekonać się samemu. Przetrwał tysiące lat, aż do czasu, gdy negacja istnienia szatana osiągnęła stan permanentny. 

Zwycięstwo Chrystusa nad Szatanem ma wymiar pierwszorzędny. Nie usuwa jednak z życia człowieka ani pokus ani nie odbiera mu wolności. To właśnie w wolności ma zapadać decyzja o zbawieniu czy odrzuceniu zbawienia. Jednak Szatan zdolny jest niszczyć w człowieku wolę życia. Może go zdegradować i umęczyć. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy człowiek nie widzi ratunku w Chrystusie. Diabeł podsuwa bluźniercze myśli, daje złudne wyobrażenia. Te mgliste fantazje, które wyglądają bosko, lecz nie mogą się wypełnić. Poprzez swoją fałszywą atrakcyjność stają się bożkiem. Przesłaniają prawdziwą wolność, jaką człowiek otrzymuje w Bogu. Odbierają wiarę w istnienie kochającego i przebaczającego Boga. Niszczą w człowieku pokorę, w zamian proponując pychę i miłość własną. Prowadzą do nieszczęśliwych wyborów, które prócz wiary zabijają w człowieku nadzieję i miłość.

Paul Evdokimov w książce „Życie duchowe w mieście” bardzo prosto, a zarazem przenikliwie wyjaśnia znaczenie pokus na pustyni. Triada, którą daje Chrystusowi Szatan, to koncepcja sofii diabelskiej. Kontrprojekt przesłania ewangelicznego. Czytamy: „Szatan wysunął swoje wszystkie trzy niezawodne sposoby na ukierunkowanie ludzkiego losu: alchemiczną  t a j e m n i c ę  „kamienia filozoficznego”,  t a j e m n i c ę  wiedzy okultystycznej i jej nieograniczonego poznania, i wreszcie jedyną w ł a d z ę  jednoczącą.”*

Pierwsza pokusa to rozwiązać wreszcie problem ekonomiczny. Zdjąć z człowieka męczące brzemię wszelkich wyrzeczeń. Usunąć codzienny trud ascezy. To ułuda dobrobytu. Martwe rzeczy doczesne piętrzące się wokół niczym domki z kart. 

Paul Evdokimov tłumaczy drugą pokusę diabelską - rzucenie się z góry świątynnej - jako pragnienie usunięcia Świątyni, odrzucenie modlitwy i sakramentów. W ich miejsce wkracza bezpodstawnie moc magiczna. Magia diabelska, która ma ułatwić inicjację duchową. Zastąpić kontemplację Boga i Jego woli jakąś gnozą. Szatan zamiast prawdy oferuje prawdę złudną. Rozumianą opacznie, bez konieczności ubóstwa i czystości. 

Wszystko to wiąże się nieuchronnie z zaspokojeniem pożądania, z przeżywaniem „krótkotrwałych rozkoszy” - mówi Paul Evdokimov, które to rozkosze mają rzekomo zastąpić prawdziwą radość zjednoczenia z Chrystusem, radość niepogańską płynącą z Hiobowego cierpienia. 

Ostatnia pokusa, którą tłumaczy prawosławny teolog, to zjednoczenie wszystkich pod władzą „jednego miecza; to znaczy usunąć wojnę, rozpocząć erę pokoju z tego świata.” Złudna jedność pochłania wiele z tego, co jest znakiem sprzeciwu. Chrześcijaństwo bowiem nie jest i nie będzie z tego świata.

Na zakończenie kilka słów o samobójstwie, jakie od dawien dawna złączone jest z ludzkim losem. Samobójstwo jest targnięciem się na własne życie, które zostało nam dane czy lepiej zadane. Nie może człowiek decydować o długości własnego życia. Może to zrobić jedynie Bóg. Jednak tak się nieszczęśliwie składa, że myśl ludzka nieustannie podlega pokuszeniu węża, który podaje zatruty owoc. Być może dlatego Szestow, za myślą Kierkegaarda, krytykuje heglowski rozum siedzący na tronie zamiast Boga. Oto pokusa samowystarczalności człowieka, który odrzucił Boga. Człowiek od początku świata doświadcza pokusy odejścia w „niebyt”, kiedy sam tego zapragnie. Będąc panem samego siebie, daje sobie prawo do śmierci, o której chce decydować. 

Abbe Huvelin, o którym w cytacie na początku tego wywodu, został uznany za osobę godną miana człowieka „świętego”. Był proboszczem wielkiej paryskiej parafii, przewodnikiem duchowym Karola de Foucauld. Nikt nie wiedział, że całe niemal życie doświadczał uporczywych myśli samobójczych. Ponadto był człowiekiem, którego wiara załamała się. Przestał wierzyć w Boga. Mimo tej neurozy człowieka współczesnego, jego rozpaczy i ciemności, w których żył Marie-Joseph Huvelin, Bóg uczynił z niego skuteczne narzędzie. 

Często wpadamy w pokusę samodoskonalenia się dla Boga. Zintegrowani, uzdrowieni możemy podobać się Bogu, tak to sobie wyobrażamy. Tymczasem historia proboszcza z Paryża przeczy ludzkiej koncepcji doskonałego chrześcijanina. Przynosi nowe światło dla egzystencjalistów karmiących się rozpaczą, Hiobowym jękiem na kupie gnoju. I ten jęk dociera do Boga, i ta rozpacz otwiera Jego Serce.

Są jednak tragiczne zakończenia. Nie święte, raczej ludzkie. Naznaczone jakimś diabelskim scenariuszem. Czy było tak w przypadku argentyńskiego pisarza Lugonesa? Leopold Lugones był powszechnie poważanym autorytetem wśród literatów. Jego duma, poczucie własnej nieomylności, lęk przed człowiekiem myślącym inaczej, doprowadziły go do samobójstwa. Samotność, jaką zafundowały mu jego własne myśli, uznał je być może za święte, rzuciła go w przepaść bez wyjścia. Są liczne przypadki, gdy człowiek samemu sobie odbiera życie. „Prędzej czy później” jest ono niczym innym, jak wędrówką na Golgotę.

Dwa przykłady, dwie historie ludzi o tych samych skłonnościach samobójczych. Tylko jeden z nich został uznany za osobę „świętą”. Co stało się z drugim? Tego nie wiadomo na pewno. Jednak to Huvelin daje dobrą naukę dla podobnych jemu Bogu ducha winnych neurotyków. Lugones we wspomnieniach przyjaciół jawi się jako utalentowany lecz smutny, rozgoryczony człowiek, który nienawidził świata i zapewne samego siebie. 

Magdalena Anna Golon, marzec 2014  

ps.

Foto: Funkcja wiary.badania budowlanych - p. Kapusta  

Facebook