Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Ręce podniesione do Boga

Niedzielne czytania: Wj 17,8-13; Ps 121,1-8; 2 Tm 3,14-4,2; Hbr 4,12; Łk 18,1-8

 

(Wj 17,8-13)

Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko.

 

Od kiedy pamiętam obraz Mojżesza z podniesionymi do góry rękami, podpartymi przez dwóch jego przyjaciół, towarzyszy mi w duchowej wędrówce. Lubię wyobrażać sobie górę zalaną słońcem, a na jej szczycie niewielką sylwetkę proroka, którego ręce są uniesione. Omdlewają ze zmęczenia lecz nigdy nie opadają. Ponieważ prorok się nie poddaje, Bóg go nie zawodzi. Wysłuchuje jego modlitw i bierze pod opiekę cały lud Izraela.

Wędrówka duchowa nie jest łatwa. Każdego dnia trzeba przedzierać się przez własne słabości - egoizm, pychę, samolubstwo i wiele innych. I ja przedzieram się przez egoizm, pychę i samolubstwo. Moje własne samolubstwo i samolubstwo ludzi, którzy mnie otaczają. Nie poddaję się chociaż nieraz ręce mi opadają. Od kiedy odkryłam obecność Boga, chcę dzielić się z ludźmi dobrem, miłością, życzliwością, miłosierdziem… Tym wszystkim, czym jest sam Bóg i czym On chce się z ludźmi dzielić. Lecz często nie udaje się do ludzi dotrzeć. Nie udaje się z powodu wymienionych słabości. Jakby wieża Babel wyrastała codziennie, od nowa. Jakbyśmy codziennie mówili różnymi językami. Te różne języki to jakby trąd grzechu. Każdy człowiek dotknięty jest takim trądem. Jest jak obcy wypędzony na obrzeża miasta. Pełen żalu i pretensji, pełen złości.

Trzymać ręce w górę to wielbić Boga. Dziękować Jemu za to, co dostajemy każdego dnia - nasze istnienie, nasze życie. Takie, jakie ono jest. Głodne miłości, spragnione bliskości. Trzymać ręce w górę to naprzykrzać się Bogu w dobrej wierze. Jak Ewangeliczna wdowa szukająca opieki tak i my potrzebujemy pomocy Zbawiciela. Tylko On obroni nas przed przeciwnikiem.

Kochać to nie znaczy pobłażać sobie i innym. Nieraz trzeba zawalczyć o prawdę. Wypowiedzieć bolesne słowa. Wykrzyczeć swój ból. Kościół ma być domem. Miejscem schronienia dla dzieci, samotnych kobiet, dla rodzin. Dla wszystkich. Słyszymy ostatnio coraz częściej, że w kościele dzieje się źle. Także nasz kościół dotknięty jest trądem grzechu. Składane przed ołtarzem obietnice szczególnie zobowiązują. Dane słowo należy wypełnić właściwym uczynkiem. Być dobrym pasterzem to być godnym zaufania. Prowadzić do Boga a nie w ciemność.

Dobrego pasterza trzeba zwykle szukać bardzo długo. Zdarza się, że w okolicy w jakiej przyszło nam żyć nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc. Nikogo, kto by cierpliwie wysłuchał, pochylił się nad naszą biedą. Jednak szukanie się opłaca. Warto jest szukać wyjątkowego kapłana, wyjątkowego przewodnika duchowego. Takiego, któremu możemy powierzyć swoje tajemnicę. Dobry kapłan nas nie zdradzi, nie oszuka, nie wykpi. Nie nadużyje swojego autorytetu i nie wykorzysta naszych słabości. Nie będzie nas używał, lecz stanie się obroną i wsparciem. Są tacy kapłani i warto o nich zawalczyć. Nasza wędrówka jest przecież wędrówką duchową. Potrzeba nam dobrego nauczyciela, zasłuchanego w Jezusa. Przez dobrego przewodnika prowadzi nas sam Jezus.

Nie raz łapię się na tym, że nie rozpoznaję dobrze własnych pragnień i nie nazywam dobrze emocji, które mnie wypełniają. Wtedy wystarczy jedno, mądre zdanie przewodnika duchowego i wszystko wraca na swoje miejsce. Siła dobrego przewodnika jest ogromna. To prawdziwy Mojżesz stojący na górze, z rękami wyciągniętymi do Boga. Jak go znaleźć? Trzeba bardzo pragnąć go spotkać i ufać, że duchowy przewodnik gdzieś jest i czeka na nas. Na nasze odważne decyzje, aby wyruszyć w dalszą drogę. Czeka nas wiele pracy i wiele trudu, bo przewodnik duchowy niczego za nas nie zrobi. Będzie naprowadzał, ale nie zrobi za nas ani kroku.

Oby Pan Jezus zechciał obdarować swój kościół i dał nam wielu dobrych przewodników duchowych.

 

Magdalena Anna Golon, październik 2013

      

Facebook