Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Proste czyńcie ślady!

 

 

Dzisiejsze czytania: Iz 66,18-21; Ps 117,1-2; Hbr 12,5-7.11-13; J 14,6; Łk 13,22-30

 

(Hbr 12,5)

Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?

 

(J 14,6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

 

Słowo Boże zawsze stawia nas przed wyborem, aby wejść na drogę zbawienia. To wąska droga, bo odwraca nasze zmysły od tego świata i  kieruje je w stronę Królestwa Bożego. Zmysły bowiem trzeba wypełnić Bożą obecnością. Oczyścić je z tego, co przeszkadza przeniknąć głębiej w życie samego Boga. Królestwo Boże nie jest przecież z tego świata. Zamknięte drzwi wskazują na to bardzo wyraźnie. Pan domu, Jezus Chrystus, kiedy wstanie (czas paruzji), zamknie drzwi Królestwa Niebieskiego przed wieloma. Człowiek taki nie wejdzie do Królestwa Bożego. Drzwi się przed nim nie otworzą.

Obraz dotyczący tych wszystkich, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości, jak pisze święty Łukasz. Nie są to bynajmniej ludzie niewierzący. Są to ci, którym zdaje się, że znają Boże plany i przykazania. Wołają nawet do Pana, że są Jego uczniami, że jedli i pili z Nauczycielem, że byli tam, gdzie On nauczał. Nauczyciel odpowiada wprost, bez ogródek – „nie wiem skąd jesteście”. To poważna nauka, karcenie ojca.

Starczy wyobrazić sobie samego siebie przed zamkniętymi drzwiami. Chcemy wejść, lecz nikt nie otwiera. Taka jest pedagogika samego Boga. W ten sposób poucza nas Ten, który chce naszego dobra. Nie jest to czcze gadanie, lecz Słowo Boże. Trzeba je przyjąć z pełną powagą. Dobry ojciec karci swoje dzieci, aby nie zeszły z drogi prowadzącej do celu. Tym celem dla chrześcijanina jest zbawienie duszy a także pomoc innym, aby i oni mogli się zbawić.

Nauka kościoła wyraźnie mówi nam o karze potępienia i Sądzie Ostatecznym, o potępionych i zbawionych. Trudny to temat. Nie każdy duchowny potrafi zmierzyć się z ciężarem. Pokusa jest ogromna. Łatwo można wejść w arogancki, bezczelny ton, który raczej odstrasza niż poucza. Albo też stać się niejako tubą własnych zranień, nienawiści wobec drugiego człowieka. Wygrażać innym w dobrych intencjach. Nie o to chodzi. Trzeba rzeczowo i ze spokojem mówić o tym, że Bóg poucza nas o grzechu i jego skutkach, o tym, że człowiek może się zbawić współpracując z Łaską i potępić odwracając się od Boga świadomie i dobrowolnie.   

Tymczasem do zbiorowej świadomości przenikają różnorodne zjawiska, filozofie „pozytywne”, teologie oparte na romantycznej wizji pustego piekła czy koncepcji powszechnego zbawienia. Są to wizje niejednokrotnie bardzo poetyckie, atrakcyjne ze względu na przyjemną treść i miłą formę. Natchnione przez samego autora, który taką wizją się zauroczył. Przykładem takie złudnej optyki może być wizja świata według znanego Jezuity Pierr’a T. de Chardin. Jest to jeden z przedstawicieli teorii powszechnego zbawienia. Czytamy: „Ponieważ ja, kapłan Twój, o Panie, nie mam dzisiaj ani chleba, ani wina, ani ołtarza, rozciągnę moje ręce na całość wszechświata i wezmę jego ogrom jako przedmiot mojej ofiary. Nieskończony krąg rzeczy nie jestże Hostią ostateczną, którą chcesz przekształcić?”*

Pierre T. de Chardin zaskakuje atrakcyjną lecz błędną wizją – jakoby profanum miało stać się wreszcie sacrum. Ten „nieskończony krąg rzeczy” który ma być ostateczną Hostią, to właśnie nieszczęsna sfera profanum pochopnie zmieszana ze sferą sacrum. To jest błąd, który przeczy chociażby nauce dzisiejszej Ewangelii. Zamknięte przez samego Boga drzwi człowiek próbuje otworzyć poprzez imaginacyjne wyobrażenia. Z całą pewnością optymistyczne, lecz złudne. Ten poetycki optymizm prowadzi do poważnych konsekwencji, gdzie myli się jedno z drugim - to co święte z tym co przeciętne.  

Granica między sacrum a profanum jest wyraźna i ważna. Stopienie się tych dwu sfer w naszym ludzkim wyobrażeniu do niczego nie prowadzi. Gubi się zdrowy podział na dobro i zło, na to co duchowe i materialne, co nadprzyrodzone a co naturalne. Zamęt ten jest zgubny w skutkach, bo oto okazać się może, że wszystko prowadzi do zbawienia. Grozi to niebezpiecznym załamaniem się (w ludzkim pojmowaniu) tego, co w teologii kościoła katolickiego jest prawdziwie przestrzenią sacrum – wyjątkową obecnością Boga w świetle nadprzyrodzonym, obecnością nie z tego świata.

Może to również doprowadzić do załamania wyjątkowej relacji z Bogiem, to znaczy utraty poczucia sacrum w moim życiu ze względu na błędne, zawiłe pojmowanie i brak rozróżniania między dwiema różnymi przecież sferami.

Prostujmy więc ścieżki Pana! Bo one są proste. Niech ślady jakie pozostawiamy będą czytelne. „Proste czyńcie ślady nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony.”

 

*Pierre Teilhard de Chardin, Moja wizja świata i inne pisma, t.3, Warszawa PAX 1987   

 

Magdalena Anna Golon, sierpień 2013

Facebook