Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Niedziela Trójcy Przenajświętszej

 

Dzielić wiarę w łagodności

Niedziela Trójcy Przenajświętszej

Dzisiejsze czytania: Pwt 4,32-34.39-40; Ps 33,4-6.9.18-20.22; Rz 8,14-17; Ap 1,8; Mt 28,16-20

Pisać o Trójcy Świętej z butną pewnością siebie nie jest świadectwem wiary w Boga, lecz w istnienie reguł i uzasadnień dotyczących prawd wiary. To różnica mająca swoje poważne konsekwencje. Dlatego lepiej jest pochylić się nad tajemnicą Trójcy Świętej niż nad dogmatem Trójcy Świętej. Dzisiaj bardzo wiele zależy od tego, czy naszą wiarę potrafimy dzielić z innymi w łagodności, w miłości i otwartości. Bez fanatycznego przekonania, które w arogancki sposób narzuca innym to, w co wierzymy. Nie chodzi tylko o totalitaryzmy. O kontrowersyjny islam z doktryną dżihadu, która głosi, że „trzeba wzbudzić strach i terror w duszy wroga”*. Chodzi o wszelkie przekonania, także o politykę, naukę czy sprawy dotyczące płci.

Zacznijmy zatem od najważniejszego. Od Trójcy Świętej, w którą wierzymy jako chrześcijanie. Trójca Święta to miłość Boga, który jest wspólnotą Trzech Osób boskich. Bóg zanim stworzył świat i pierwsze istoty żywe był substancją Trzech, a nie Jednego. Zanim stworzył Ewę i Adama, których mógł kochać, zbawiać, czy potępiać, był miłością Trzech Osób. Od samego początku istnieje w Bogu miłość jednego do drugiego. Nie chodzi tu, jak już powiedzieliśmy, o miłość tylko do człowieka. Miłość do człowieka wydaje się wtórna wobec tej pierwszej miłości, którą staramy się pojąć. Pierwszą miłością Boga jest miłość do Chrystusa w Duchu Świętym. Miłość Boga do Słowa Bożego, które przychodzi na świat w Chrystusie - „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”. 

Gdyby Bóg nie był Trójcą, wtedy miłość Boża byłaby narcystyczna. Bóg mógłby kochać jedynie samego siebie. Człowiek pojawił się przecież niedawno, zważywszy powstanie pierwszych organizmów żywych na Ziemi. Zatem samotność Boga przed stworzeniem  pierwszej żywej istoty byłaby nieskończonością, którą trudno sobie wyobrazić. Bóg nie mógłby kochać nikogo innego, jak tylko samego siebie w nieskończoności! Nie mógłby, gdyby nie był Trójcą. 

Spróbujmy to sobie wyobrazić. Bóg istniejący nieskończenie długo (w bezczasie) jako niepodzielny i Jeden. Sam dla siebie, sam wobec siebie, istniejący jedynie dla siebie. Ten fanatyczny Bóg kochałby tylko własne istnienie. Jak staramy się zrozumieć, wiara w istnienie Trójcy Świętej jest ogromnym krokiem naprzód. Wiara, która narodziła się wraz z Chrystusem to ogromny postęp na drodze człowieka, który od Chrystusa uczy się miłować. Bez Trójcy Świętej zostajemy z Bogiem niepodzielnym, kochającym tylko własne Oblicze. Oblicze niepodzielnego Boga to między innymi dżihad i szariat (prawo islamskie przewidujące kamieniowanie za cudzołóstwo). Jeden - kochając samego siebie - zabija w imię miłości narcystycznej.

Jakkolwiek wygląda dzisiejszy dialog pomiędzy różnymi religiami, nie wolno nam nabierać wody w usta i przyzwalać na zło w ramach jakiejś religii. Nie ma takiego przykazania, które usprawiedliwia mężczyzn. Pozwala na zbrodnie dokonywane na kobietach i dzieciach. Nie ma takiego przyzwolenia danego z góry, aby śmierć nienarodzonych dzieci była ważniejszą sprawą niż śmierć kobiet z powodu ich podrzędnej roli wobec mężczyzn. Tak się składa, że możemy zaobserwować w naszym kraju dość dziwne zjawisko. Aborcja i eutanazja wzbudza wśród rodzimych fanatyków więcej emocji niż gwałty i zabójstwa. Więcej niż pedofilia i rytualne okaleczanie z nakazem obrzezania kobiet włącznie. O co chodzi? Czyżby chrześcijanie przestali myśleć samodzielnie? Czyżby zdali się na fanatycznych przywódców religijnych, politycznych, na ideologów partyjnych, którzy podrzucają opinii publicznej sensacyjne ochłapy do rozszarpania? W ten sposób odwraca się uwagę od innych problemów, równie ważnych, które zbywa się głupim żartem lub wzruszaniem ramion. Oto zbrodnia fanatyzmu – teatralne rozdzieranie szat. Tworzenie problemów „drugiej kategorii”, którymi są nienawiść wobec kobiet i dzieci. Nie da się zakrzyczeć ludzkiej niepewności i słabości, jaką musi odczuwać człowiek wobec nieodgadnionej natury Boga, nienawiścią wobec liberalizmu, feminizmu czy gender. To tylko kolejny dowód na ludzką bezradność i strach, na fałszywe poczucie sprawiedliwości. Łatwiej skupić uwagę na zaszufladkowanych problemach, ubranych w szatki popieranych przez totalitaryzmy ideologów, niż zmierzyć się z trudną prawdą, która dotyczy nas samych.

Magdalena Anna Golon, maj 2015 

 

* Ayaan Hirsi Ali - „Luter islamu”, walcząca z tradycją obrzezania kobiet, której padła ofiarą. Wykłada na Harvardzie. Pracuje dla konserwatywnego American Enterprise Institute. Ciąży na niej fatwa, poluje na nią Al-Kaida. Od 15 lat pilnują jej życia i zdrowia uzbrojeni ochroniarze. Obecnie mieszka w USA. Od 2002 roku deklaruje się jako niewierząca. Pisze książki. Ostatnio wydana nosi tytuł: „Heretic. Why islam needs a reformation now”.

Facebook