Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Mistrz jako dobry pasterz

Mistrz jako dobry pasterz

(po wielkiemu cichu)

Dzisiejsze czytania:Dz 4,8-12; Ps 118,1.8.9.21-23.26.28; 1 J 3,1-2; J 10,14; J 10,11-18 

(J 10,14)

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają

Wychodząc od Słowa Bożego parę słów o Polsce. Krytycznie. Da się zauważyć dzisiaj tendencje, by odwracać się od człowieka i liczyć wyłącznie na siebie. Upadek autorytetów sprawia, że ludzie masowo ulegają pokusie „zrujnowanego świata” (zrujnowanego Kościoła?). W zrujnowanym świecie nie ma mistrzów. Nie ma dobrych nauczycieli. Nie ma papieży. Jest taki smętny przebój ilustrujący nastroje dekadenckie wielu polaków: Tu cicho sza, tam cicho... szaro brudno i zima śpiewał straszny smutas Grzegorz Turnau. Bardzo dobrze obśmiał te nastroje Maciej Stuhr https://www.youtube.com/watch?v=11sSeu6AdeM. Polecam jako odtrutkę na panujący w pewnych środowiskach snobizm krakowski. 

Po rynku po wielkiemu rynku(...) na ulicach Krakowa jest dorożka i konik, też by wiersz napisał, taki jest natchniony...

Ale do rzeczy. Dobry pasterz w znaczeniu - dobry kapłan - to nie jest sprawa przegrana. Dobry kapłan, a nawet uwaga – Mistrz(!) – uczy rzeczy przydatnych, a często niezbędnych. Prowadzi drogą wąską, którą sam podąża. Po tym poznamy Mistrza, że nie jedzie autostradą, ale wąską drogą. Widzi inaczej, bo patrzy z wysoka. Prawdziwy Mistrz uczy patrzeć z lotu ptaka. Wiele zatem można przegapić licząc tylko na siebie. Brak doświadczenia może być niemałym kłopotem. Chociaż moderniści twierdzą inaczej. Dla modernisty potknięcia stylistyczne, wpadki w głębokie doły samozwańczej głupoty i inne gafy są materią stylistyczną, czyli chodzi o to „jak nie mieć żadnego stylu”. Coś o tym wiem...

Dzisiaj kapłani (szczególnie młodzi) boją się słowa Mistrz. Wydaje im się, że jedynie Bóg może dać Prawdę. To poważne niebezpieczeństwo. Tym bardziej, że Bóg daje nam przewodników i mistrzów. Nie po to, byśmy szli dumni, pogrążeni w samolubnych wyborach. Oto tylko JA wiem, jak to jest naprawdę! Żenada samolubności pogrąża wielu duchownych. Zamiast wzorować się na prawdziwych autorytetach szukają sojuszników. Tworzą kółka wzajemnej adoracji... 

Kraków, Kraków, Krakosza... a poza nim nic ni ma...

Ostatnio udało mi się znaleźć prawdziwą perłę. Trafiłam na konferencję Krystyny Czerni, polskiej biografki Nowosielskiego w instytucie AICA (z siedzibą w Warszawie). Całość traktowała o polskiej kulturze wypłukanej z wartości z powodu nowoczesnej maniery traktowania ludzi jak bydło. Artyści wymiotują w stronę publiczności, krytycy dali się zmanipulować, a polska sztuka zamiast czerpać z własnych tradycji szuka sojuszników na Zachodzie. I w tym właśnie kotle, który jest naszą rzeczywistością, pada słowo Mistrz. W tym wypadku chodzi o Mieczysława Porębskiego, cenionego krytyka sztuki. Niech to będzie przykład pięknej, szlachetnej relacji Mistrz – Uczeń (uczennica). Mistrz przywoływany jest wielokrotnie z uwagi na swój autorytet, wielkość, doświadczenie. I nie ma w tym grama zakompleksionej usłużności. Jakiegoś pretensjonalnego chamstwa ani egoizmu, że oto teraz ja sama (kobieta wyzwolona) odkryję wieczne prawdy. Zatem Mistrz i uczeń to relacja koniecznie dzisiaj potrzebna. 

(J 10,14)

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają

Magdalena Anna Golon, kwiecień 2015 

Facebook