Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Któż ci powiedział, że jesteś nagi?

Któż ci powiedział, że jesteś nagi?

Dzisiejsze czytania: Rdz 3, 9-15; Ps 130, 1-8; 2 Kor 4, 13-5, 1; J 12, 31-32; Mk 3, 20-35

Pisać o nagości jest trudno. Dużo lepiej być nagim bez grzechu. Zdjąć z siebie dojmujące poczucie, że jestem nagi i grzeszny. Dużo lepiej zapomnieć o grzechu Adama i Ewy. Wrócić do błogosławionej chwili, gdy nagość nie była wstydliwa. Poczuć się dobrze w nagości. Pozbyć się zabezpieczeń. Tych materialnych warstw, które mają mnie zasłonić. Mają za zadanie ukryć coś przed Bogiem i bliźnim, jak kostium ukrywa prawdę o człowieku. Dlatego warto być nagim. Przede wszystkim w znaczeniu metaforycznym, ale także w tym znaczeniu dosłownym, gdy dwoje ludzi pragnie zbliżenia. Warto być nagim i prawdziwym, a w tej nagości pozostawać bezbronnym. To najpiękniejsze w nagości, że jestem bezbronny. Dla chrześcijanina ten stan bezbronności, gdy jest nagi jak noworodek, może być czymś złym, niewłaściwym. Wszak święty Paweł mówi o nakładaniu zbroi, o noszeniu pancerza. Szczęśliwie nie jest to pełnia prawdy, bo żadnego grzechu w nagości nie ma. Jest za to wyobrażeniu o grzechu, które skazuje nagość na niełaskę. I jest grzech, który zaprzecza nagości.

Trzeba zdjąć te zasłony, które mają kreować człowieka wbrew prawdzie. Ubrania są etykietami. Mówią kim lub czym nie jesteśmy, a kim powinniśmy się stać. Przez ten spektakl narzucają zewnętrzne, materialne wartości. Kapral jest kapralem, kardynał jest kardynałem, sędzia jest sędzią kiedy ubiera kostium. Co jednak dzieje się z człowiekiem, gdy zdejmuje z siebie kostium. Czy w nagości jest dalej tym, kim był przed chwilą, kiedy nosił biskupią tiarę? 

Prawdziwa nagość jest święta, jeśli przejawia byt ludzki w jego najgłębszych warstwach jestestwa. Nie mówimy tu o nagości pornograficznej, obscenicznej, którą wciąż jest grą i kostiumem. Mowa tu o świętej nagości wobec świata i wobec Boga. Święty Franciszek, nim stał się mnichem, stanął nagi przed ludźmi w samym sercu Asyża - na rynku, gdzie zebrał się tłum. Rozebrał się do naga, aby dać świadectwo prawdzie. Zdjął ubrania, które należały do jego ojca. Bogatego kupca handlującego tkaninami. Święty Franciszek, obnażając się wobec tłumów, zdjął kostium człowieka zamożnego. Przestał być synem handlarza, a stał się synem Bożym. Franciszek odpowiedział na wołanie Boga Ojca: „Adamie, gdzie jesteś?” zupełnie inaczej niż zrobił to biblijny Adam. Gdy Pan Bóg zawołał do niego, Adam odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Święty Franciszek na to samo pytanie odpowiada inaczej. Obnażenie, nagość Franciszka, staje się krokiem siedmiomilowym na drodze do świętości. Franciszek nie chowa się przed Bogiem. Możemy wyobrazić sobie, co poprzez fizyczną nagość chce przekazać Franciszek: - „Gdy usłyszałem Twój głos, nie ukryłem się, chociaż i ja jestem nagi. Ta nagość nie jest jednak powodem do wstydu, bo ufam”. 

Franciszek stanął w bolesnym i pięknym ubóstwie. W tym, czym jest istnienie ludzkie, gdy pozbawi się go ubrań, szat, insygniów władzy i masek...

Święta nagość Franciszka to nie ekshibicjonizm, który stał się dzisiaj częścią ludzkiego życia. Częścią tej rzeczywistości, która nas otacza. Człowiek lubi obnażać się przed publicznością, bo do tego zaprasza kultura współczesna. Nie jest to jednak akt odwagi czy świętości, lecz gra. Zaś gra nigdy nie jest święta. Gra, jaką jest pornografia, ograbia człowieka z pięknej nagości. Deformuje nagość człowieka bezbronnego. To kostium „pożądliwego zwierzęcia”, którym człowiek w istocie nie jest, a którym na pokaz się staje. Paradoksalne jest to, że kostium staje się częścią nas samych. Zatem ważne jest w co się ubieramy. Jaki jest nasz ulubiony zestaw ubrań. Jeśli wybieramy pornografię tracimy nagość, ukrywamy się w krzakach. W zamian za to dostajemy kostium samca czy samicy. Strata jest oczywista.

Magdalena Anna Golon, czerwiec 2015  

ps.

Foto: Lucian Freud, malarz trudnej nagości

Facebook