Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Królestwo Boże jest na początku małym ziarnkiem...

Dzisiejsze czytania: Mdr 12,13.16-19; Ps 86,5-6.9-10.15-16a; Rz 8,26-27; Mt 13,24-43

Królestwo Boże jest na początku małym ziarnkiem, z którego wyrasta potężne drzewo. Obraz drzewa jest obrazem biblijnym, bardzo ważnym. W Piśmie Świętym drzewo rozpoczyna historię ludzkości. Pod drzewem w Raju pierwsi rodzice nie dotrzymują obietnicy danej Bogu. Pod drzewem Krzyża zostają zbawieni. Jest jeszcze Drzewo życia, którego oczekujemy. Ma być naszym ostatecznym zwycięstwem. 

Ap 2, 7: Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga"

Drzewo życia jest znakiem wskazującym na Jezusa, na Jego zbawczą mękę. Owoce z tego drzewa leczą narody. Zatem drzewo rodzące dobre owoce, to nowe życie chrześcijanina, który przyjmuje nauki Chrystusa. Z maleńkiego ziarna wyrasta ogromne, rozłożyste drzewo. Z jednego dobrego słowa może wyniknąć bardzo wiele. Z jednego uczynku miłości może narodzić się wielkie dzieło Boże. Z jednego gestu, z proroczego aktu, z nagłego porywu serca może narodzić się nowy człowiek. Dlatego nie można lekceważyć najmniejszych prób. Nie można zaniedbywać małych rzeczy. Zdawałoby się nic nie znaczących gestów. Wystarczy nieraz jedno słowo wypowiedziane z wiarą, by stał się cud. To niezwykłe, jak Duch Święty działa w nas, gdy robimy jeden krok naprzód. Robiąc jeden mały krok, robimy kolejnych tysiąc. Potrzebna jest dobra wola, wiara, ufność, że to sam Pan działa. My mamy się tylko poddać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam również o pszenicy i kąkolu. Kąkol to chwast posiany przez Nieprzyjaciela. Pszenica do dobre nasienie posiane przez samego Boga. Kiedy zostajemy powołani, by służyć Bogu, zawsze przychodzą trudności. Im bardziej pragniemy być oddani dobrej sprawie, tym więcej mnoży się przeciwności. To bardzo charakterystyczne. Gdy tylko chcesz jechać na ważne rekolekcje, zaraz ktoś bliski zaczyna chorować. Zdarza się, że ktoś dzwoni nagle, że jest jakaś ważna sprawa i ty musisz zostać. Albo zwyczajnie pęka rura w domu i zalewa ci pokój. To są chwasty, które zasiewa Nieprzyjaciel widząc, że wielkie dobro może stać się twoim udziałem. Wtedy przeszkadza, zasiewa chwast, który ma zagłuszyć twoją wolę, ma cię odwieść od twoich postanowień. Nieraz potrzeba heroizmu, by dokonać tego, co postanowiłeś uczynić dla Pana. 

Jest jeszcze sprawa wyrywania chwastów. Czy wraz z chwastem nie wyrwiemy też pszenicy? To bardzo ciekawe, szczególnie gdy wiele mówi się o walce. Chrześcijanin został powołany do walki. Dostał miecz słowa, dostał wspaniałą zbroję, o której mówi św. Paweł. Jak zatem rozumieć przypowieść o kąkolu? Otóż sędzią jest Bóg. Tylko On wie, co jest dobre, a co jest złe. Żeńcy to aniołowie, żniwo to sąd ostateczny. Wtedy to okaże się naprawdę, co było dobrym uczynkiem, a co było złym. Wiele z tego, co ludzie uważają za złe, okaże się dobre w oczach Boga. Co dzisiaj zdaje się dobrem, w oczach Boga okaże się chwastem. Człowiek nie ma dosyć rozeznania, by wydawał wiążące wyroki.

I jeszcze ciasto, które zakwasza się i rośnie. Z niewielkiej miary mąki, z niewielkiej ilości zakwaszonego ciasta, można upiec bardzo dużo chleba. Starczy więc bardzo mało, by nakarmić potem wielu. Tak jest z Królestwem niebieskim. Tu, na ziemi, robimy wprawdzie niewiele, lecz Duch Święty pomnaża naszą pracę, która staje się potem czymś wielkim, o czym sami byśmy nigdy nie przypuszczali. Ilu jest świętych, którzy za życia nie byli znani? Zdawało się, że przegrali. Zabrała ich szybko choroba, śmierć, byli sami, ubodzy, odrzuceni. Jednak po ich śmierci działy się niezwykłe rzeczy. Podobnie jak ciasto rośnie i można z niego upiec dużo chleba, tak też uczynki świętych rosną „na drożdżach” Ducha Świętego. Początkowo niewidoczne, nic nie znaczące, nieznane. Po ich śmierci, za sprawą samego Boga, okazują się ziarnkiem gorczycy, zaczynem na chleb. Drzewo ich życia obficie owocuje, rozrasta się. Powstają wspólnoty, rodzą się nowe ruchy ewangelizacyjne, przychodzą na świat nowe dzieła. Wszystko za sprawą jednego świętego, który za życia nic nie znaczył. Wystarczy przykład Małej Teresy. Kilka dni przed śmiercią Teresa usłyszała taką rozmowę: „Co też nasz Matka powie o siostrze Teresie od Dzieciątka Jezus po jej śmierci. Miła była siostrzyczka, ale nic o niej nie ma do powiedzenia”.* 

Powiedziały to siostry, które żyły z nią w klasztorze w Karmelu przez ponad dziesięć lat. To powinno dać nam wiele do myślenia...

Magdalena Anna Golon, lipiec 2014 

*Teresa Micewicz, Mała wielka święta, PAX 1980, str. 10 

Facebook