Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

III niedziela Adwentu

Niedzielne czytania: Iz 35,1-6a.10; Ps 146,7-10; Jk 5,7-10; Iz 61,1; Mt 11,2-11

Mateusz 11, 2 -11

„(...) Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. (...)”

Każda mowa Jezusa jest pouczeniem. Wyrazista i dobitna, wskazuje jednoznacznie którędy podążać. I chociaż cała mistyka żydowska nosi w sobie znamiona wielkiej Tajemnicy (daje się ją odczuć szczególnie w Starym Testamencie) to właśnie Jezus prawdę odkrywa, w Nim staje się ona widzialna i realizuje się w codziennym, powszednim życiu.

Trzecia niedziela Adwentu jest niedzielą radości. Coraz bardziej zbliżamy się do chwili narodzin Jezusa. Coraz bliżej nam do spotkania ze Zbawicielem w naszej zwyczajnej, ubogiej rzeczywistości. W czasie Świąt Bożego Narodzenia Jezus wchodzi w naszą ludzką ułomność i wchodzi w nią jako Dzieciątko. Rodzi się mały, będąc Wielkim - w stajni, pośród zwierząt - po to, by czas ziemskiej pielgrzymki wypełnić cudami i miłosierdziem, mądrością Słowa objawionego w Ciele i we Krwi. Od chwili narodzin w Betlejem aż po śmierć na krzyżu Chrystus jest Synem Boga żywego. Naucza i pokazuje poprzez słowa dobrej nowiny i własne wybory. Poprzez uczynki miłosierdzia daje nam poznać w jaki sposób możemy być bliżej Boga Ojca.

Jezus uzdrawia, przywraca wzrok, pozwala słyszeć i ciszyć się życiem, zbawia. Lecz nie jest to „łatwe zbawianie”. Szczególnie, gdy głosi się pośród leniwych, lekkomyślnych, pysznych. Szczególnie, gdy naucza się wśród tych, którzy wiedzą lepiej, którzy przekonani są o własnej nieomylności. 

Święty Jan Chrzciciel to postać szczególna, święty męczennik, który oddał życie przepowiadając nadejście Zbawiciela. Pokutnik, asceta, pustelnik do którego schodzili się ludzie wszelkiego stanu i powołania. Ubodzy, faryzeusze, pobożni żydzi szukali u świętego Jana obietnicy, potwierdzenia, że oto przyjdzie dzień, gdy Mesjasz zstąpi na ziemię. Tłumnie gromadzili się wokół niego, nie rozumiejąc właściwie jego posłannictwa. Dlatego Jezus tłumaczy czym naprawdę było życie i śmierć Jana Chrzciciela – on zapowiedział nadejście Mesjasza, przygotował dla niego drogę czyniąc ją prostą. 

W jaki sposób to zrobił? Był radykalny, a przy tym czytelny. Nie był trzciną kołyszącą się na wietrze, niczym natchniony i nadwrażliwy poeta układający rzewne pieśni, słuchający bardziej siebie, niż woli Bożej. Nie mieszkał w pałacu, nie nosił miękkich szat, co w tamtych czasach było wskazówką zamożności, ale też i dobrego wykształcenia, faryzejskiej maniery. Jezus wskazuje na Jana mówiąc, że jest więcej niż prorokiem. Dlatego święty Jan Chrzciciel zajmuje szczególne miejsce pośród szeregu świętych. 

Dzisiaj, wśród modnego intelektualizowania w sprawach wiary, gdy teologia zdaje się czarną magią lub poetyckim bełkotem, postać Jana Chrzciciela nabiera szczególnego znaczenia - staje się wzorem do naśladowania. Należy jednak naśladować z całą rozwagą i roztropnością ponieważ, jak mówi dalej Chrystus – „najmniejszy w Królestwie Niebieskim będzie większy niż on”. Co to znaczy? Otóż Jan Chrzciciel należy do starego porządku. Jego powołanie wypełnia się na kartach Starego Testamentu, pozbawionego Ewangelii. To czas jeszcze ubogi w dobrą nowinę chociaż już w niej uczestniczący. Poznajemy Jana w momencie, gdy Chrystus dopiero zaczyna swoją działalność. Jan przychodzi ze świata Starego Testamentu, ze świata proroków, w którym radykalnie rozumiana pokuta, w tym post i umartwienia, zdawały się jedyną drogą do świętości. 

W Chrystusie ten porządek ulega zmianie chociaż nie zostaje przekreślony, co właśnie w przyjaźni Jezusa ze świętym Janem zdaje się bardziej widoczne. To Jan udziela chrztu Chrystusowi, nie na odwrót! Chrystus pochyla się przed świętym Janem, prorokiem Starego Testamentu, a ten gest odnosi się także do innych proroków, którzy Go poprzedzili i nie zostali przyjęci - byli odrzuceni podobnie jak i On zostanie odrzucony. Mimo tej bliskości wiele ich różni. Uczniowie Jana poszczą. Uczniowie Chrystusa jedzą i piją. Uczniowie Jana są pustelnikami, pokutnikami. Uczniowie Chrystusa spędzają czas razem w radości i przyjaźni, przyjmują do swojego grona grzeszników, celników i cudzołożnice, żyją w świecie i ewangelizują. To wielka, radykalna zmiana w pojmowaniu drogi do zbawienia, a jednak mimo tej zmiany Pan wskazuje na świętego Jana, jako tego, który przygotował drogę, wyprostował ją... „Kto ma uszy, niechaj słucha!”

Magdalena Anna Golon, grudzień 2013        

Facebook