Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Ćwiczyć osiołka

Dzisiejsze czytania: Syr 3,17-18.20.28-29; Ps 68,4-7.10-11; Hbr 12,18-19.22-24a; Mt 11,29ab; Łk 14,1.7-14

 

(Syr 3,17)
Synu, z łagodnością wykonuj swe sprawy, a każdy, kto jest prawy, będzie cię miłował. O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana.

 

(Łk 14, 10)

(…)gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

 

Trzeba właściwie zrozumieć pokorę. Czym naprawdę jest ta cnota, która świeci jak diament wśród innych błyszczących szkiełek. Każdy kamień zestawiony z diamentem wydaje się martwy. Gaśnie jakby robił się bardziej matowy, bezbarwny. Pokora zdobi świętych. To dar od Boga, o który warto codziennie prosić na modlitwie. Nikt bowiem sam z siebie pokory nie może posiąść. Ona przychodzi do tego, który się uniża. A uniża się z powodu wielkich rzeczy, jakie zadał mu Pan - „O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj”.

Bardzo trudno zrozumieć pokorę, ponieważ myli się z fałszywą skromnością. Z tym, co tylko udaje pokorę a w rzeczywistości jest pychą. Nie ma nic gorszego niż udawana pokora. Dużo lepiej zobaczyć własną pychę wyraźnie niż udawać przed samym sobą, że jest się pokornym. W takim zakłamaniu można żyć nawet przez wiele lat i mieć poczucie bycia pokornym. Naprawdę stoi się tylko w miejscu zamiast iść naprzód na duchowej drodze. Wszystko to jest ucho igielne! Ciasna brama i wąska droga. Dlatego dobrze jest odwoływać się w tak trudnych sprawach do tego, co mówią doktorzy kościoła.  Oni również mieli z pokorą nie mały problem.

Święta Teresa z Avila (nazywana też Wielką Teresą) tak pisze o swoich własnych rozterkach:

„(…) albowiem dla duszy pozostawionej całkowicie w rękach Boga nie ma większego znaczenia, czy będą mówili o niej dobrze, czy źle, skoro ona sama rozumie – oczywiście wtedy, gdy Pan zechce uczynić jej dar, aby to rozumiała, że nie ma niczego sama z siebie. Niechaj ufa Temu, kto jej to daje, że On będzie wiedział, w jakim celu to odsłania, i niechaj szykuje się na prześladowanie(…) I faktycznie jest to niemały powód do obaw, i takie musiały być moje obawy, a nie była to pokora, ale małoduszność. Ponieważ całkiem słusznie dusza – co do której Bóg tak dozwala, aby żyła na oczach świata – może szykować się do bycia męczennicą świata(…)*

O czym mówi święta Teresa? I o czym mówi nam niedzielna Ewangelia? Dlaczego ci, którzy się uniżają przed Bogiem stają nagle pośrodku świata, nie rzadko na oczach tłumów i to jest dla nich prawdziwe męczeństwo? Dlaczego ci, którzy zostali powołani do wielkich rzeczy mają się tym bardziej uniżać? Chciałabym to rozważyć właśnie na przykładzie świętej Teresy. Jej historia, którą ona sama opisuje na prośbę swojego spowiednika, bardzo wiele tłumaczy czym jest dobrze rozumiana pokora.

Święta Teresa w pewnym momencie swojego życia była niejako „osobą publiczną”. Znaną w środowisku osób duchownych i świeckich. Dużo się mówiło o tej zakonnicy. Nie było to proste dla osoby, która wybrała życie pokornej mniszki za kratą. Teresa do tego stopnia przeżywała te spojrzenia „tysięcy oczu” na sobie, że postanowiła wyjechać na pustelnię do innego klasztoru. W ten sposób pisze o tym trudnym doświadczeniu - „ Ta pokusa nasiliła się do tego stopnia, że chciałam odejść z Avila i przenieść się do innego klasztoru(…) mówiono bowiem o wielkiej jego surowości(…) tym, co mnie pocieszało było znalezienie się tam, gdzie mnie nie znają; ale mój spowiednik nigdy mi na to nie pozwolił.”**

Pokusą była źle rozumiana pokora. Nie była to wcale cnota lecz pragnienie ucieczki od tego, co jest ciężarem. Co przytłacza i zdaje się niewłaściwe, bo nie przypomina wcale życia pokornego, życia klauzurowego czy zakonnego. Uciec w ciszę, w samotność, gdy jest przed nami trudne zadanie. Zostawić świat dla Boga pod pozorem pokory. Tymczasem dzieje się tak, że Bóg nas posyła do świata. W nim mamy głosić Jego Miłosierdzie. Dlatego prawdziwa pokora to wypełnianie woli Bożej. Jeśli Pan mówi, że masz być na świeczniku to bądź tam, nie chowaj głowy w piasek! Jeśli Pan mówi, że masz ukryć się na pustelni - zrób to i nie wychodź z niej dopóki czujesz, że to jest miejsce dla ciebie. To prawdziwa pokora – być dla Boga w tym do czego ciebie powołał. Być Jego własnością i poddać się Jego woli.

Dlatego święta Teresa często pisze o fałszywej pokorze, która jest tylko cieniem właściwej pokory. Szczęśliwie jej spowiednik rozeznał to, co wcale nie było dobre i nakazał jej odrzucić myśl o ukrytym życiu z dala od Avila. Tam właśnie, gdzie Jezus postawił ją przed wielkim wyzwaniem, aby zbudowała klasztor o nowej regule. To jest właściwie rozumiana pokora. Ta pokora nie boi się ludzkiej opinii. Jeśli mamy stać na Areopagu i głosić Ewangelię to trzeba tam iść. Nie zważać na to, że zostaniemy uznani za pysznych czy bezczelnych z powodu tego, że mamy odwagę mówić wobec wielu ludzi i być znakiem sprzeciwu.

Jednak ważne jest (najważniejsze!), aby zachować to szczególne uniżenie wobec Boga i bliźnich. Bóg bowiem jest Panem wszystkiego, co nam się powiedzie. Wszystko co dobre jest Jego dziełem. Człowiek jest tylko narzędziem. Dlatego trzeba nieustannie ćwiczyć tego „osiołka” jakim jestem. Tak mawiał święty ojciec Franciszek - „ćwiczyć osiołka” to znaczy doskonalić się w cnotach przez pokutę. Osiołkiem Franciszek nazywał samego siebie. Zwłaszcza ciało podatne na zmysłowe przyjemności. Trzeba czuwać, aby mogła zajaśnieć w nas pokora. A przede wszystkim dobrze zrozumieć wolę Boga. Być pokornym to umniejszać się przed bliźnim i przed Panem. To czuć się niegodnym, bo tak właśnie jest – człowiek nie jest godny. Lecz Miłość Boga lubi się uniżać. To Bóg wypełnia w nas te ciemności, w których zginęlibyśmy zdani sami na siebie.

 

*, ** Księga mojego życia, św. Teresa od Jezusa ( Teresa z Avila). Doktor Kościoła. Flos Carmeli Poznań 2008.

 

Magdalena Anna Golon, sierpień 2013

  

Facebook