Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Abym w Ciebie wierzył

Dzisiejsze czytania: Kpł 19,1-2.17-18; Ps 103,1-4.8.10.12-13; 1 Kor 3,16-23; Mt 5,38-48

(Mt 5,38-48)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. 

„Przed kilkoma laty podczas mojego pobytu w Bremie, ks. Alois Koch SJ dał mi do przeczytania drukowane w roku 1956 w „Stimmen der Zeit” zapiski polskiego Żyda Josla Rakowera, pisane w płonącym getcie w Warszawie w przeddzień likwidacji żydowskiego powstania. Podczas lektury tych zapisków utrwaliło się we mnie przekonanie, że czytam księgę nowego Hioba, Hioba XX wieku. Rakower jest ostatnim z całej swojej rodziny. Wszyscy zginęli – żona i pięcioro dzieci – od hitlerowskich kul i bagnetów, poza trzynastoletnim Jakubem, którego zabrała dobroczynna i miłosierna gruźlica(...)

Roman Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański,

Panie, przeszedłem na świat,

Abym w Ciebie wierzył,

I wypełniał Twoje przykazania

I wielbił Imię Twoje

Ty jednak wszystko uczyniłeś,

Abym w Ciebie nie wierzył.

Ale nie odwiedziesz mnie z drogi mojej,

Boże mój,

Boże moich praojców!

Odebrałeś mi żonę

I dzieci,

I dom,

I majątek,

Uczyniłeś mnie ochłapem mięsa

Rzuconego między wściekłe wilki,

Naznaczyłeś mnie piętnem hańby,

Ale ja w Ciebie nie przestanę wierzyć

I będę Cię miłował

Na przekór Tobie samemu,

Na przekór Twojej woli,

Boże,

Który wszystko uczyniłeś,

Abym o Tobie zwątpił!

Szema Israel, Adonaj Elochenu, Adonaj Ehad!

Josla Rakower

 

Niemal codzienne, od kiedy mieszkam już „na swoim”, jestem na cmentarzu żydowskim lub w jego okolicach. Nie żebym miała jakieś szczególne, podejrzane skłonności przebywania wśród zmarłych. Cmentarz leży na trasie spacerów tuż obok jedynego w okolicy lasu, zaraz w pobliżu mojego domu. Najpierw zobaczyłam na bramie płotu, który okala rozległy teren (ponad 2h) tablicę z Magen Dawid, gwiazdą Dawida zwaną inaczej Tarczą Dawida. Obok gwiazdy jest napis tej treści: „Przechodniu, uszanuj miejsce spoczynku tych, którzy odeszli(...)” 

Weszłam za bramę i zaczęłam iść pod górę, gdzie na słonecznym, łagodnie zaokrąglonym stoku wystają z ziemi kamienne płyty nagrobków. Większość jest bardzo pokiereszowana, jakby ktoś celowo, silnymi kopniakami łamał macewy. Umarli patrzyli, byłam tego pewna, prosto w okna bloku usytuowanego dokładnie naprzeciwko głównego wejścia na cmentarz. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że okna, bardzo podobne kształtem do płyt Macewy, są puste, jakby żywi mieli zamknięte oczy. Zajęci sprawami doczesnymi przechodzą obojętnie obok tych zmarłych, którzy być może żyli w wielkiej biedzie, wśród prześladowań i niechęci. Żywi nie znają może historii, nie rozumieją postępującej na ich oczach degradacji cmentarza. Nie patrzą w tę stronę, bo to przecież cmentarz. Na dodatek Żydowski, więc „obcy” jakiś.

Tymczasem oczy nagrobków są szeroko otwarte. To umarli zaglądają żywo w okna tych, którzy nie znają ich losu. Umarli podglądają żywych, jakby żyli ich życiem - bezpiecznym, dostatnim, które nie było im dane. Urodzili się przecież jako Semici. Prześladowani w jednym z tych krajów, w którym hitlerowcy wybudowali piece krematoryjne w obozach zagłady. Owszem, ginęli w nich i Polacy. Także ludzie innej narodowości, jak Romowie. Nazistom chodziło bowiem o mniejszości narodowe i Słowian. Rasiści niemieccy dążyli do dominacji doskonałej „rasy panów”, odpowiadającej typowi rasy nordyckiej – jasne oczy, jasne włosy, wysoki wzrost itp.

Wobec tych „rewelacji” piętnowani byli głównie Żydzi, Romowie i Słowianie, jako ludzie gorszej kategorii z powodu naleciałości kulturowych, koloru oczu, włosów czy innych cech, które dla Niemieckich nazistów oznaczały „podludzi”. Pisarz Arthur de Gobineau głosił w swoich pracach, że mieszanie ras doprowadzi do upadku cywilizacji. Stworzyło to podwaliny niemieckiej teorii wyższości. Według tej teorii ludy Europy Południowo-Wschodniej nie są Europejczykami, ponieważ ich krew zmieszana jest z muzułmańską. 

Jak dzisiaj odnosimy się do tamtych chorych idei? Ile z tego rasizmu zaszczepiono w nas cichaczem, podskórnie? Nie wiedzieć czemu wykrzywiamy się na widok kulawego Roma, odwracamy niechętnie od człowieka z dziwnymi pejsami, w długim, czarnym płaszczu i czarnym kapeluszu. Myślę, że każdy powinien na to pytanie odpowiedzieć, czy potrafi naprawdę miłować po chrześcijańsku, jak każe Chrystus? Czy raczej jest tylko „człowiekiem Księgi”, czyli tym, który owszem zna Słowo, lecz nie żyje według niego i wcale się nie stara. Nie chce być jak Baranek paschalny. Przyjrzyjmy się zatem ofiarom. Prześladowani mogą nas wiele nauczyć. Są bowiem jak Mesjasz, bity i znieważany, który oddał się w ręce katów, nadstawił drugi policzek. 

Kiedyś rozmawiałam z księdzem na temat antysemityzmu w Polsce, pytałam dlaczego tyle nienawiści jest w ludziach, że ta nienawiść dotyczy konkretnych nacji jak np. Żydów czy Romów. Byłam pewna, że dyskusja rozwinie się i będziemy wymieniać z zapałem doświadczenia, szukać dobrych rozwiązań. Jak bardzo się rozczarowałam! Franciszkanin, bardzo zresztą w randze sytuowany, wstał od stołu cały czerwony na twarzy i warknął: „Wiesz ilu Polaków zginęło w czasie wojny?” „Nie wiem tego dokładnie” – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. „Tyle a tyle” odpowiedział i stanął w drzwiach, dając mi do zrozumienia, że więcej nie pogadamy. „Dziękuję za te, jakże dokładne liczby!” - odpowiedziałam kąśliwie. Jakby to liczby – mniej czy więcej – oddawały grozę tamtych zdarzeń. Oparłam zdumiona głowę na ręce. Zostałam sama w rozmównicy, gdzie jeszcze przed chwilą częstowano mnie ciastkami i kawą. Słyszałam tylko mocne dudnienie podeszew (podeszw?) na drewnianej podłodze, stopy pełne złości, tupiące niechęcią cichły gdzieś, aż w końcu całkiem umilkły. Zakonnik podszedł gdzieś sobie zostawiając mnie z sercem pełnym pytań i wątpliwości, czy Polacy, czy ludzie w ogóle zrezygnowali na dobre z antysemityzmu, z rasizmu? Czy znamy postulaty niemieckiego „chrześcijaństwa” III Rzeszy, przeciwko któremu buntował się pastor Bonhoeffer? Warto je poznać zanim nasze, rodzime chrześcijaństwo stanie się do niego podobne. Niech nas Pan Bóg przed tym broni!

Magdalena Anna Golon, luty 2014  

 

 

Facebook