Diecezjalne Sanktuarium Św. Jakuba Apostoła Parafia Rzymskokatolicka p.w. Świętego Jakuba Apostoła

Priorytety dnia powszedniego

 Priorytety dnia powszedniego

 

(…) teraźniejszość nie sprowadza się tylko do samego znikania kolejnych chwil. A wobec tego w tym, co właśnie trwa, istotna jest kontynuacja tego, co było, i przemiana w to, co ma nastąpić. 

 

Nicola Chiaromonte

Co pozostaje 

 

 

Pisać o tym, co znaczy „franciszkański” nie jest tym samym, co żyć jak święty Franciszek z Asyżu. Czasy się zmieniają. Nie można być tym samym świętym, który żył dawno temu. Każdy z nas jest inny. Jednak charyzmat franciszkański odciska się wciąż na współczesności. Daje się poznać wśród ludzi, których właśnie poznaję. Od trzech miesięcy mieszkam na wsi, na Kaszubach. To wieś, która liczy niecałe 210 osób. Prawdopodobnie jest ich dużo mniej. To tylko wpis zarejestrowanych. 

 

Ze zdumieniem przyjmuję życie prostych, ubogich ludzi. Nie mają pretensji do życia chociaż życie ich nie rozpieszcza. Szanują ciężką fizyczną pracę. Na wsi priorytety są inne niż w dużym mieście. Praca fizyczna ratuje życie. Daje chleb powszedni. Pomaga przeżyć tym, za których jest się odpowiedzialnym. 

 

Na wsi trzeba wstać bardzo wcześnie. Porąbać drzewo na opał. Rozpalić w piecu. Zaraz potem nakarmić konie, dać im wody. Trzeba je wyprowadzić na pastwisko. Po szybkim posiłku trzeba zająć się gospodarstwem. Nie pozwolić, by ciężkie warunki bytowe odebrały nadzieję na kolejny dzień. Nie ma czasu na lenistwo. Nie ma czasu na siedzenie przed telewizorem czy komputerem. Nie ma czasu na „głupoty”, które tak bawią ludzi mających zbyt wiele czasu. 

 

To wszystko sprawia, że życie smakuje wyjątkowo. Takie życie przyjmuję z radością. Wiem, że moja przyszłość utkana będzie z tego, co już się zdarzyło. Było jednak spisane tylko na papierze, zatem jeszcze nierealne. Dzisiaj jest inaczej. Wtedy poznawałam świętego Franciszka, jego miłość do wszystkich stworzeń i żywiołów czytając jego pisma. Dzisiaj czytam proste życie dzień po dniu pracując razem z przyjaciółmi, których Bóg daje mi poznać.  

 

 

Magdalena Anna Golon, styczeń 2017 r. 

Foto Roman Zięba   

Facebook